HISZPANIA – ASTURIA

Północna Hiszpania – atrakcje

W Asturii mieliśmy znacznie więcej czasu niż w Kraju Basków, bo aż 10 pełnych dni. Przez większość czasu mieliśmy do dyspozycji samochód, więc nie ograniczał nas lokalny transport (polecam wypożyczalnię Enterprise – konkurencyjne ceny, wszystko przebiegło bezproblemowo).

Jedynie dwa dni spędziliśmy w samym Oviedo, ale jest to zupełnie wystarczająca ilość, żeby poznać miasto i poczuć jego klimat. Więcej informacji o Oviedo tutaj.

Asturia – co zwiedzić?

Gdyby podsumować Asturię w kliku słowach kluczowych, to byłyby to:

  • zieleń
  • piękne plaże
  • góry
  • cydr
  • sery
  • dudy (tak, dudy)
  • urocze miasteczka
  • raz chmury, raz słońce, ale ciagle ciepło
  • bardzo mili ludzie
  • lepiej umieć kilka słów po hiszpańsku

Wybrzeże, które zwiedziliśmy w Asturii obejmuje ponad 250 km pas. Z perełek szczególnie polecam dwa urocze miasteczka: Tazones i Cudillero, a z plaż: Playa Rodiles, Playa Poo i Playa Xago.

Pojechaliśmy także w głąb lądu, dokładnie do Parku Narodowego Picos de Europa. Tutaj udaliśmy się kolejką, a właściwie tunelem pod górą do miasteczka Bulnes, kompletnie odciętego od świata. Czas jakby się tam zatrzymał.

A teraz relacja fotograficzna:

IMG_6919

Playa Rodiles

IMG_7662

Lokalna wytwórnia cydru – byliśmy specjalnymi gośćmi zza granicy

IMG_7679

IMG_7681

Produkt lokalny

IMG_6893

Jabłka do produkcji cydru pochodzą podobno tylko z Hiszpanii. Na naszej drodze znaleźliśmy nawet jabłkowy szlak w Villviciosa

IMG_7670

Cydr jest eksportowany na cały świat, a w szczególności do Ameryki Środkowej i Południowej

IMG_7630

Drogi piękne, kręte i w dobrym stanie

IMG_7594

Prowadziły nas w coraz wyższe partie gór

IMG_7591

Pierwszym górskim przystankiem była Covadonga, historyczne miejsce dla Hiszpanów (i jak twierdzą dla dziej całej Europy). Ostatecznie miejsce okazało się bardziej Hiszpańskim Licheniem lub Fatimą niż spektakularnym widokiem z przewodników, ale zaliczyliśmy i pojechaliśmy w ciekawsze rewiry

IMG_7604

Bulnes – maluteńka wioska na wysokościach. Ruchu kołowego brak.

IMG_7617

Można dojśc tu np. pieszo, ale jak widać, różnie się to kończy

IMG_7070

Jeden dzień (urodzinowy, trzydziestkowy) obfitował w atrakcje. Mianowicie lataliśmy na paralotniach nad klifami z volarenasturias.com

Film z kamerki uradowanego Krzysztofa:

Film z drugiej (moje ujęcia niestety mało pokazują krajobraz – nie jestem urodzonym filmowcem)

IMG_7101

Za ciasto urodzinowe posłużyły portugalskie(!) słodkości – spotkaliśmy Portugalczyków na hiszpańskim targu – czy można chcieć czegoś więcej niż Pastel de Nata?

IMG_7636

Widok na miasteczko San Vicente de la Barquera

IMG_7657

W północnej Hiszpanii są bardzo wyraźne pływy – widoki są przez to mocno różnorodne nawet w tym samym miejscu, tylko o różnej godzinie

IMG_6929

Woda odkrywa różne „skarby”

IMG_7529

Hiszpańscy dudziarze – brzmi jak pomyłka, ale z tradycją i historią nie ma dyskusji

IMG_6975

#iseefaces

IMG_7635

Zieloność Asturii, zupełnie inny krajobraz niż w przepalonej słońcem Hiszpanii

IMG_7521

Puste plaże, bryza, szum fal – relaks

IMG_7456

Cudillero – wioska, w której kupimy domek na emeryturę

IMG_7170

Klimatycznie

IMG_7507

Ktoś tu lubi doniczki ekhm kwiatki

IMG_7613

Fabada – typowa asturiańska potrawa

IMG_6904

Kaktus o wymownej nazwie „TRON xxx”, ale publicznie lepiej nie pisać

IMG_7510

Suszone dorsze na ganku

IMG_6935

Playa San Antolin podczas odpływu

IMG_6936

Samotni surferzy

A teraz historia pewnej plaży – mianowicie Playa de las Catedrales. Skuszeni pięknymi fotami wybraliśmy się w zasadzie już na granicę Galicji i Asturii, żeby zobaczyć to cudo natury. Dosyć dziwna sprawa, ale przed wejściem na plażę należało zrobić rezerwację przez Internet.

Dojechaliśmy na miejsce, a tam co? Przypływ. Obrazuje to poniższa tablica.

IMG_7114

Nasze katedry ze skał, pod którymi mieliśmy chodzić wyglądały raczej jak wielka kipiel – no nie zachęcało do spaceru.

IMG_7158

IMG_7108

Wytrwale poczekaliśmy jednak kilka godzin, żeby morze dało nam więcej przestrzeni na spacery. Mieliśmy zatem już sytuację z tej tablicy – jupi!

IMG_7113

Jeszcze raz dowód na zasięg odpływów:

IMG_7125

PRZYPŁYW

IMG_7229

ODPŁYW (ale nawet jeszcze nie w pełnej krasie)

Nie muszę mówić, że nie tylko my na to czekaliśmy, więc czyste kadry po prostu nie były możliwe do wykonania.

IMG_7243

 

IMG_7268

Było bardzo dużo ludzi, ale też bardzo dużo krabów i muszlowisk

Kolejnym raz kiedy to natura próbowała nas zniechęcić do widoków, wydarzył się na punkcie widokowym El Fitu. Cały dzień była piękna pogoda, pojechaliśmy na punkt dosłownie kilkanaście kilometrów i zaczęło się.

Dojeżdżamy:

IMG_7696

Ja i mój wrodzony optymizm (sarkazm) kazały mi jednak czekać. Po pierwsze chmury dawały ciekawe możliwości zdjęć, a po drugie czułam, że przejdzie to szybko, choć naprawdę nie wyglądało.

IMG_7703

 

IMG_7706

15 minut później (dosłownie) – TA DAAA:

 

IMG_7713

IMG_7735

Widok na największy park narodowy w Europie – Picos de Europa

IMG_7761-HDR

Chwila cierpliwości się opłaciła

IMG_7596

Na koniec historii z Asturii – sarenka w lesie

 

 

 

Powiązane posty:



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *