Okolice Bari – co warto zobaczyć?
„Wyjazd do Włoch to zawsze dobry pomysł” – tak pomyślałam i poczułam się namówiona do rezerwacji biletu lotniczego z Poznania do Bari na tegoroczną Wielknoc. Postanowiliśmy skorzystać z włoskich uroków niemal przez tydzień i zwiedzić okolicę autem wynajętym na lotnisku. Ostatecznie w trakcie naszego wyjazdu zahaczyliśmy aż o 3 regiony: Apulię, Dolinę Itrii, Bazylikatę. Natomiast w samym Bari … nie byliśmy wcale poza pobytem na lotniku. Nasze punkty docelowe przedstawia poniższa mapka.
Dzień 1: Arbellobello, Locorotondo i Cisterinio
Pierwszego dnia po przylocie wybraliśmy się do prawdopodobnie jednej z najbardziej „folderowej” miejscowości Włoch, a na pewno tego regionu, czyli Arbellobello z charakterystyczną zabudową domków kamiennych tzw. trulli. Ze względu na swoją wyjątkowość miasteczko przyciąga masę tursytów, a główne uliczki są oblepione sklepikami z pamiątkami, co według mnie jest nieco odstraszające, ale na szczęście trafiliśmy na miejsca, w których były zarówno ciekawe widoki na całe miasteczko, jak i bardziej kameralne i niezatłoczone uliczki. W Arbellobello zjedliśmy charakterystyczną dla Apulli puccię – można to określić jako pizzowy placek z nadzieniem w środku.
Po krążeniu między domkami w Arbellobello, pojechaliśmy do dwóch pobliskich miejscowości: Locorotondo i Cisterinio. Locorotodno charakteryzuje się okrągłą starówką i ciasnymi uliczkami wokół. Nastomiast Cisterinio to miasteczko huśtawek, które są rozmieszczone tu i ówdzie w uliczkach starego miasta. Oba te miasteczka zdecydowanie warto odwiedzić, szczególnie Locorotondo zachwyciło moje serduszko. Piękne uliczki, pełne zakamarków, roślinności, kameralnych restauracyjek, ciekawych dekoracji, a także … powieszonych czarownic – to tutejsza tradycja wielkanocna. Cisterinio także ma pomysł na siebie (charakterystyczne huśtawki) i zachwyca spokojną atmosferą. Oba miasteczka warto wpisać na swoją listę zwiedzania – są piękne i znacznie mniej oblegane niż Arbellobello przez zwiedzających.


Dzień 2: Polignano a Mare i Monopoli
Drugiego dnia wybraliśmy się na wybrzeże do dwóch leżących bardzo blisko siebie miasteczek Polignano a Mare i Monopoli. Oba były bardzo zatłoczone, ale urokliwe. W Pogliano znajduje się charakterystyczny most nad wąską, kamienistą plażą. Plaża na pewno jest przepiękna w momentach, kiedy nie ma na niej tylu ludzi. Ostatecznie lepsze wrażenie robiły widoki na samą plażę z miasteczka lub z przeciwległych skał z punktami widokowymi niż sam pobyt na plaży. W Polignano a Mare z wielu stron (również z łodek na morzu) rozbrzmiewa jedna z bardziej znanych włoskich piosenek „Volare”. To właśnie tutaj urodził się jej autor Domenico Modugno.
Jeśli będziesz w tej okolicy konieczne spróbuj tutejszej caffe speciale – kawy z amaretto i skórką pomarańczy – obłęd! Warto wstąpić do Bar Gelateria Mario Campanella – tutaj czas się zatrzymał, ale caffe speciale serwują wyśmienitą.
Monopoli to kolejne miasteczko z piękną historyczną zabudową, ale również kipiące od turystów. W tym miasteczku najbardziej urzekł mnie kameralny port.



Dzień 3: Matera
Trzeciego dnia postanowiliśmy wybrac się nieco dalej – do Matery. Było to MUST HAVE na naszej liście i tak jak się spodziewaliśmy, wróciliśmy zachwyceni. Cały dzień krążyliśmy po uliczkach podziwiając to miasteczko-fenomen. Matera niegdyś uważana za miasteczko ze „wstydliwą” historią, przekształciło się w prawdziwą perełkę regionu. Materę można zwiedzać zarówno w „miejskim stylu” włócząc się po labiryntach uliczek, jak i bardziej na „sportowo” poprzez trekking do charakterystycznych jaskinii na przeciwległym wzgórzu.
Nam starczyło sił i czasu tylko na wersję miejską, ale udało nam się oddalić od głównych szlaków i poczuć klimat tego miasta z dala od tłumów. Zdecydowanie polecamy wycieczkę do Matery choćby na jeden dzień!





Dzień 4: Ostuni – białe miasto z widokiem na morze
Kolejnego dnia postanowiliśmy wybrać się na plażę – niestety bardzo zawiedliśmy się nadmorskim rezerwatem przyrody w okolicy Ostuni – był pełen śmieci i hałd z zasuszonych wodorostów, przez które nie dało się dojść do wody. Dość szybko przenieśliśmy się do białego miasteczka na wzgórzu – Ostuni. Z centrum miasta doskonale widać morze, mimo że jest oddalone o około 8 km. Uraczyliśmy się spacerem po wąskich uliczkach oraz kawą z widokiem i pomysłowymi stolikami.


Dzień 5: Szlak wąwozem w miasteczku Laterza
Po kilku dniach zwiedzania miasteczek mieliśmy ochotę na odrobiny odmiany, czyli przyrody. Znaleźliśmy nietuzinkowe miejsce – szlak wzdłuż dużego wąwozu. Pojechaliśmy do miasteczka Laterza i rozpoczęliśmy około 8km wędrówkę brzegiem wąwozu. Po drodze spotkaliśmy ponad 100 jaszczurek – umilały nam wędrówkę. Szlak był praktycznie pusty i bardzo ciekawy – waśnie takich miejsc nam trzeba!


Dzień 6: Conversano
Ostatniego dnia przed wylotem zwiedzaliśmy miasteczko, w którym mieliśmy nocleg, czyli Conversano. Jak to we włoskich miasteczkach – to również miało swój klimat. Szczegolnie ciekawa (poza starym miastem) była tutejsza fabryka lokalnej oliwy, którą nabyliśmy i przywieźliśmy do Polski.

Informacje praktyczne
Gdzie spać?
nam zależało na centralnym miejscu, gwarantującym niezbyt długi dojazd do miejsc opisanych powyżej oraz na … łatwym parkowaniu. Stąd wybór padł na niepozorne miasteczko Conversano, które okazało się strzałem w dziesiątkę. Spaliśmy w dobrze położnym apartamencie z przepyszną piekarnią tuż za rogiem. Link do mieszkania – tutaj.
Wynajem auta
Wiele źródeł poleca przemieszczanie się pociagami w tym regionie – podobno połączenia są znakomite, jednak my nie testowaliśmy. Zdecydowaliśmy się na auto z Enterprise (ta wypożyczalnia nigdy nas nie zawiodła). Niestety we Włoszech można poczuć w kieszeni koszt wynajmu auta w przeciwieństwie do Grecji lub Hiszpanii – jednak godziliśmy się na to, za cenę niezależności komunikacyjnej.
Jak dojechać?
do Bari latają samoloty z kilku polskich miast (Kraków, Warszawa, Poznan i Katowice – stan na lipiec 2025). My lecieliśmy z Poznania – lot trwa około 2,5 godziny. Idealny czas by oderwać się od obowiązków i skoczyć na wypoczynek do Włoch.












Dodaj komentarz