Weekend w Oslo – atrakcje

Długi czerwcowy weekend to idealna okazja na europejski city break. Tym razem wybór padł na Oslo, które kusiło mnie już od dawna, a teraz upewniło mnie, że wyjazd na dłużej do Norwegii trzeba zaplanować ASAP.

W Oslo spędziłyśmy prawie trzy dni – jest to wystarczający czas by zobaczyć najciekawsze atrakcje, a nawet pochillować na wysepkach w Oslofjord.

Do Oslo doleciałyśmy Ryanairem z Poznania (lot trwa około 1,5h). Lotnisko Oslo-Torp jest oddalone od Oslo o kolejne 1,5h natomiast jest doskonale skomunikowane z centrum. My wybrałyśmy na dalszą podróż autobus Ekspressen, ale do centrum można dojechać także pociągiem. Nocleg miałyśmy w dzielnicy pełnej barów i kafejek Grünerløkka. Wybrałyśmy hotel nieco na uboczu, ale za to z pięknym widokiem z tarasu na dachu – Bunks at Rode. Pokoje prywatne w zupełności spełniały nasze oczekiwania, a lokalizacja hotelu pozwoliła na wygodne zwiedzanie całego Oslo.

Samo Oslo zachwyciło nas swoim spokojem, dostępnością i otwartością. To miasto przyjazne człowiekowi: auta zeszły na daleki drugi plan. Odległości są tutaj niewielkie, a architektura przeplata się – od bardzo nowoczesnej to tej historycznej. Oslo jest też pełne zieleni, sztuki w nieoczywistych miejsach oraz pysznego jedzenia. A to wszystko spowite wszechobecnym zapachem cynamonek i kardamonek.

Poniżej przedstawiam propozycję planu zwiedzania. Łącznie w 3 dni przeszłyśmy niemal 62 km:

1. dzień – popołudniowy spacer wzdłuż rzeki Akerselva przez dzielnicę Grünerløkka w stronę Bjørvika i Opery

Po przylocie miałyśmy jeszcze późne popołudnie i wieczór (rozciągnięty do granic możliwości ze względu na przesilenie letnie), więc wykorzystałyśmy je na przyjemny i pełen zieleni spacer wzdłuż rzeki Akerselva z przystankiem w strefie gastronomicznej Mathallen Oslo na pyszne fish&chips. Tereny wokół rzeki zachęcają do rekreacji, a także wypoczynku na łonie natury. W pobliżu znajduje się też szereg klimatycznych barów i kawiarni.

W dalszej częsci naszego rozpoznania Oslo wybrałyśmy się w stronę bardzo nowoczesnej dzielnicy Bjørvika i słynnej Opery nad Oslofjord. To kawałek miasta pełen różnorodnych wieżowców i ekstrawaganckich budynków mieszkalnych – wszystko razem tworzy unikalną całość. Nad samym brzegiem zlokalizowana jest Opera z nietypowym, wejściem na dach oraz muzeum MUNCH z punktem widokowym na centrum i fiord. Na terenie za diabelskim młynem znajduje się bar w stylu poznańskiego KontenerART – gdzie zakończyłyśmy zwiedzanie tego rewiru.

Złota godzina na dachu opery
Nowoczesna zabudowa nad Oslofjord z Operą na pierwszym planie
W Oslo nie uświadczymy patodeweloperki – wszystko z gustem i poszanowaniem przestrzeni
Z najwyższych pięter MUNCH rozciąga się wspaniały widok
Mathallenoslo – przystanek na pyszne jedzonko
Rower (i hulajnoga) to najpopularniejszy środek transpotu (źródło: obserwacja własna)
Dla fanów nieco alternatywnych przestrzeni
Cynamonka i kawka? Nigdy nie odmawiam

2. dzień – spacer z Grünerløkka w stronę Ogrodu Botanicznego, Kampen, Ekebergparken. Przejazd do Pałacu Królewskiego i Twierdzy Akershus

Kolejnego dnia zaplanowałyśmy trasę z Grünerløkka w stronę Ogrodu Botanicznego. Po drodze mijałyśmy piękną tradycyjną norweską zabudowę kolorowych domków (jeszcze przed słynącą z tego dzielnica Kampen). Sam Ogród Botaniczny był pełen kwiatów i bardzo ciekawie zagospodarowany, a dodatkowo tętnicy życiem ze względu na liczne rodzinne pikniki.

Dalej kierowałyśmy się w stronę historycznej dzielnicy Kampen z uroczą zabudową i ciekawymi muralami. Zjadłyśmy tutaj przepyszne kardamonki, które polecam spróbować podczas wizyty w Oslo. W samej dzielnicy najlepiej pokrążyć uliczkami i odkrywać różne detale tej charakterystycznej architektury. 

Kolejnym punktem zwiedzania był punkt widokowy w położonym na wzniesieniu parku Ekebergparken. Ułatwiałyśmy sobie zadanie i wjechałyśmy tak tramwajem. Przy tej okazji polecam ściągnąć aplikację to kupowania biletów na komunikację miejską Ruter – bardzo wygodna i praktyczna. Z punktu widokowo rozciąga się widok na nowoczesną zabudowę nadbrzeża, a sam park słynie z wielu rzeźb i instalacji rozmieszczonym na rozległym terenie. Można by tu spędzić cały dzień, jednak my postanowiłyśmy ruszyć dalej tramwajem w stronę samego centrum, czyli Pałacu Królewskiego oraz Twierdzy Akershus.

Okolice Pałacu Królewskiego były dość zatłoczone, przez co nie zrobiły na nas zbyt dobrego wrażenia. W tej części miasta znajdują się najbardziej reprezentatywne budynki i przez to robi się nieco monumentalnie. Po krótkim odpoczynku w parku przed pałacem udałyśmy się dalej w stronę twierdzy, która również nas nie zachwyciła pod względem widoku czy architektury. Lepsze wrażenie sprawiała od strony wody (co stwierdziłyśmy kolejnego dnia płynąc promem). Na koniec wycieczki trafiłyśmy do ciekawej miejscówki tętniącej życiem w porcie: foodhall Vippa.

Na koniec tego dnia wybrałyśmy się na ekspozycję wystawy słynnego norweskiego malarza Edvarda Muncha. Wystawa jest naprawdę ogromna i rozmieszczona na kilku piętrach budynku z przepiękną panoramą na okoliczne dzielnice. Dla koneserów sztuki i nie tylko jest to miejsce zdecydowanie warte odwiedzenia podczas pobytu w Oslo.

Życie to kolor
Oni nie znają zimowej, polskiej palety szarości
Gęsto a harmonijnie
Sztuka na miarę naszych czasów
Urocza kwiaciarnia w dzielnicy Kampen
Przestrzeń przyjazna dla oka i nie tylko
Szprotka i wieloryb
Pyszny lokalny przysmak – lekko cynamonowy gofr z kwaśną śmietaną, dżemem truskawkowym i brązowym serem z lekkim posmakiem karmelu: brunost. Gorfry zjedzone w polecanej miejscówce Haralds Vaffel
Jedna z wielu ekspozycji w muzeum Munch. To była wystawa gościnna – sama wystawa Muncha oczywiście odzwierciedla jego twórczość, w tym jedna z wersji słynnego obrazu „Krzyk”
Widok na twierdzę Akerhaus od strony Oslofjord

3. dzień – spacer przez Vulkan i Damsterdet do Aker Brygge oraz rejs promem do Nesoddtangen

Ostatni dzień przed wylotem postanowiłyśmy zażyć rozrywek niczym mieszkańcy Oslo, czyli wylegiwać się na „plaży” nad fiordem. Trasę z hotelu w stronę kolejnej nowoczesnej dzielnicy Aker Brygge wykorzystałyśmy na przyjrzenie się kolejnej alternatywnej dzielnicy z klimatem, czyli Vulkan oraz przejście słynną uliczką z charakterystyczną historyczną zabudowa (podobną do Kampen), czyli Damsterdet. Jest to podobno klasyczna Instagramowa miejscówka i to prawda – trudno odmówić uroku tej uliczce.

Dalej udałyśmy się do ultranowoczesnej dzielnicy Aker Brygge, gdzie nowoczesnej wieżowce mieszają się ze sztuką i wodą. Na końcu cypla, na którym mieści się dzielnica znajduje się muzeum sztuki nowoczesnej – Astrup Fearnley Museet. Ze względu na przepiękną pogodę tylko obejrzałyśmy budynek z zewnątrz. Natomiast mam przemyślenie, że gdyby mieć pecha z pogodą w Oslo to z pewnością można spędzić tu 3 dni tylko buszując po różnorodnych muzeach.

Na brzegu cypla dzielnicy Aker Brygge znajdują sie miejsca do wylegiwania nad brzegiem fiordu i podziwiania gęstego ruchu wszelkich statków, motorówek i żaglówek – na wielu z nich odbywają się głośne imprezy. Rozkoszowałyśmy się słonkiem na brzegu i obserwowałyśmy osoby skaczące do wody.

Popołudniu zdecydowałyśmy się przepłynąć promem na inny półwysep by zmienić perspektywę na Oslo i odkryć rekreacyjne miejsce lokalsów wraz z plażą i ukrytą zatoczką. Protip – bilety na prom można kupić przez aplikację Ruter, o której pisałam wcześniej.

Słynna instgramowa miejscówka – uliczka Damsterdet
Zofia wypatrująca kolejnych podróży
Widok z promu na muzeum Astrup Fearnley
Nowoczesna zabudowa Aker Brygge z miłym akcentem artystycznym
Rozrywki mieszkańców Oslo
Każdy skrawek wykorzystany
Zatoczka „poza miastem”
Czy tak właśnie wyglądają norweskie ogródki działkowe?

4. dzień – poranna wyprawa do Vigelandsanlegget z Frognerparken

Na dzień wylotu zostawiłyśmy jedną z bardziej popularnych i nieco oddalona od innych atrakcje w Oslo, czyli park pełen rzeźb – Vigelandaanlegget. Naprawdę nietuzinkowe rzeźby są autorstwa Gustava Vigelanda i pozostawiają spore pole do interpretacji. Jeśli chodzi o popularność miejsca – było dokładnie tak jak pisali w Internecie, czyli parking już od rana zapełniał się autokarami. Mimo tłoku warto się tu przespacerować i podziwiać sztukę w pięknych okolicznościach przyrody.

Zależności rodzinne (interpretacja własna)
Tłum naciera w oddali
Dziesiątki różnorodnych rzeźb „z życia” i nie tylko
Raj – nie ma innego określenia na to zdjecie
Widok na Oslo z tarasu hotelowego

Powiązane posty:



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *